Dlaczego właściwe zasilanie w systemie audio jest ważne?
Zazwyczaj przyjmuje się, że z gniazdka sieciowego jest dostarczane napięcie przemienne 230 V/ 50 Hz, którego przebieg czasowy ma kształt idealnej sinusoidy. Jest to prawdziwe, ale tylko w stosunku do napięcia generowanego w elektrowni. Niestety, przebieg występujący w gniazdku sieciowym znacznie odbiega od tego ideału. Źródłem tak znacznych zniekształceń są inne odbiorniki energii włączone do sieci oraz sama sieć energetyczna. Nie bez znaczenia są też zakłócenia wnoszone drogą radiową.
Zapraszamy zarówno sceptyków – będzie można wziąć udział w ślepym teście zarówno jako uczestnik jak i obserwator jak i tych, którzy wiedzą o znacznym wpływie zasilania na brzmienie aby przyszli ze swoim sprzętem i sprawdzili jaki rodzaj zasilania jest najlepszy a później po zakończeniu „Tygodnia z zasilaniem w HTaudio” wypożyczyli go do domu aby przetestować i posłuchać w swoich warunkach odsłuchowych.
Prosimy o wcześniejsze umawianie swojej wizyty oraz określenie jakie kable, listwy i kondycjonery przygotować.
Tradycyjnie w sobotę 5 lutego o godz. 12.00 porównani grupowe kolejnych elementów zasilania na bazie dwóch odtwarzaczy CD i dwóch wzmacniaczy zintegrowanych.
Będziemy wspólnie testować (także ślepe testy), porównywać i opisywać wpływ różnych elementów toru zasilania na brzmienie:
- kable zasilające:
zwykły kabel zasilający (tzw. komputerowy),
wybrany przez uczestnika kabel w średnim zakresie cenowym z naszej oferty przewodów i zasilania m.in.(Van den Hul, WK Audio, Furutech, Tara Labs, Melodika, Pro-ject, Acoustic Zen),
dwa kable powyżej 5000 zł – WKAudio The One i Acoustic Zen Gargantua II
- listwy zasilające:
zwykła listwa komputerowa,
-kondycjonery:
Napięcie przemienne w naszym gniazdku ściennym ma szerokie spektrum częstotliwości (nie tylko 50 Hz) i napięcie skuteczne odbiegające od deklarowanej wartości 230 V. Ponadto nie ma kształtu idealnej sinusoidy.
Przebieg ten jest często odkształcony i zakłócony składowymi wysokoczęstotliwościowymi, a nawet potencjałem stałym, a chwilowa wartość napięcia sieci ulega wahaniom. Wyróżniamy zatem trzy grupy czynników, niebezpiecznych dla naszego sprzętu:
Wokale są precyzyjnie określane i traktowane priorytetowo w stosunku do każdego innego obszaru jakości dźwięku. Naturalny, szczegółowy dźwięk. https://www.whathifi.com/van-den-hul/mainsserver-hybrid/review
Tak jak wspomniałem we wstępie Furutech modelami Astoria E i Empire E otwiera oczy i uszy niedowiarkom pokazując jak na dłoni ile dobrego można z ich pomocą wycisnąć z dźwięku. I nie jest to kuracja „odtykająca” uszy tylko wszystkowiedzącej i okopanej na swoich pozycjach branży pro-audio, ale wszystkim kablo-sceptykom. W dodatku kuracja wyceniona nad wyraz rozsądnie a więc i niemalże bezbolesna. https://soundrebels.com/furutech-astoria-e-empire-e/
The One wyszedł Witkowi wyjątkowo dobrze. Kabel powstał przy współpracy z Rogerem Adamkiem o czym więcej w zakładce „Kilka prostych słów”. Dźwięk jest z nim pewny siebie, energetyczny, ale przy tym zawsze gładki i płynny. Z jednej więc strony pobudza system do mocniejszego grania, z a drugiej nie wywraca go do góry nogami w poszukiwaniu tej jednej cechy. http://highfidelity.pl/@main-3175&lang=
Jak gra Gargantua? Czy gra w ogóle? Czy taki kabel coś zmienia? Otóż zmienia kompletnie i potrafi przenieść od niechęci do całkowitego zapamiętania. Jednocześnie kabel Gargantua bardzo jest zaangażowany, czy mówiąc dokładniej, jest taki system nim się posiłkujący. Nic tu nie ma z laboratoryjności, obiektywizacji, samych popisów technicznej dokładności. Wszystko jest ludzkie i po ludzku przekazane. Ma podmiotowy i uczuciowy charakter. Pojawiała się na niej jednolita muzyka a nie muzyczne to tu, to tam. Wraz z osobowym charakterem tego wszystkiego tworzyło to fantastyczną całość, której nie sposób było się oprzeć. Chcę Gargantuę! Natychmiast! https://hifiphilosophy.com/topowe-kable-zasilajace-porownanie/5/
Może zabrzmi to dziwnie i mało wiarygodnie, szczególnie patrząc poprzez pryzmat ceny tytułowej listwy, ale Furutech niejako uwalnia i wyswobadza potencjał wpiętej do niego elektroniki. Efekt jest o tyle intrygujący, że początkowo może się wydawać, iż całość brzmi lżej i bardziej eterycznie. Jednak nic bardziej mylnego. To nie środek ciężkości przesuwa się ku górze a podstawie basowej serwowana jest kuracja odchudzająca, lecz skraje pasma się poszerzają a wspomniany przed chwilą bas zachowuje się tak, jakby w iście ekspresowym tempie przeszedł obóz kondycyjny wespół z Navy SEALs. https://soundrebels.com/furutech-e-tp60-er/
Brzmienie zdaje się lekko zwalniać, lecz wkrótce orientujemy się, że to raczej znika napięcie i nerwowość, które wcześniej gdzieś, tam się chowały, i muzyka dalej płynie spokojnie i równo. Nie ma przy tym nadmiernego ugrzecznienia – na to jestem szczególnie wyczulony i nie trawię zmulonych i wykastrowanych z dynamiki systemów! Przeciwnie, wszystkie dźwięki wystrzeliwują z dużą szybkością, bez żadnej zwłoki, i jeśli tak trzeba, to są szybko i równo wygaszane. Dynamika jest wzorowa i AC-4 jej w żadnym wypadku nie tłumi. Jeśli zaś rejestracja pozwala, można wspaniale wsłuchiwać się w wybrzmienia pojedynczych dźwięków, gdy ulatują pod kopuły kościołów, aż do końca. Wielką przyjemnością jest śledzenie poszczególnych głosów w chórach, lecz równocześnie dźwięk nie jest nadto kliniczny i sterylny, po prostu wszystko ładnie układa się w organiczną całość. https://www.audiostereo.pl/topic/148832-nuprime-pure-ac-4-wra%C5%BCenia-subiektywne/
Pierwszą płytę puściłem dość cicho i dla zabicia czasu wziąłem do ręki gazetę. Jednak szybko odłożyłem ją na bok. Nawet przy bardzo niskim natężeniu dźwięku nie poznawałem brzmienia redakcyjnego zestawu. Wszystko było słychać czyściej i wyraźniej, jakbym wymienił wzmacniacz na coś znacznie droższego. Przez cały odsłuch towarzyszyło mi odczucie niemal euforycznego zdumienia, że znane mi od lat urządzenia stać na tak wiele. https://hi-fi.com.pl/testy/listwy-i-kondycjonery/5198-ps-audio-stellar-power-plant-3.html
Sprzęt towarzyszący: